Przyjaciele Najświętszej Duszy Chrystusowej.

Forum o tematyce religijnej, powołaniowej, młodzieżowej.

#1 2011-04-02 18:45:23

krzysiek12

Duszyczka

Zarejestrowany: 2010-11-22
Posty: 27
Punktów :   

moje swiadectwo

Jezus pomóż mi tymi słowami zawsze kierowałem sie do Jezusa gdy byłem w potrzebie
i zawsze pomagał czy to w bólach czy w szkole czy nawet godził rodziców jak sie pokłócili
ale to trwało dopóki nie zgrzeszyłem w tedy szlem do spowiedzi i Jezus znowu mi pomagał
i to trwało do az do lat 90 nie wiem czemu przestał mi pomagać
wtedy zaczęły się komunie na stojąco , jak brałem eucharystie to uczułem rozpływające się ciepło po całym organizmie i to też straciłem
znikło to msza dla mnie stała zwykłym przedstawieniem
brakowało mi tego i zacząłem magie praktykować i wróżenie ,radiestezje
a po za tym jeszcze zacząłem mieć myśli samobójcze depresje
jak sie nawróciłem
co roku jeździłem do Częstochowy ale nie w celu żeby się modlić ale po prostu mnie tam ciągnęło
i tam organizatorka tej pielgrzymki zaproponował czy bym przyjął szkaplerza
nic się nie stanie jak nałożę kawałek szmatki
to było rok temu na zjedzie radia Maryja czyli 12 lipca a 16 jest święto matki boskiej
i jak u mnie nakładanie było podczas mszy wiec musiałem wyjść na środek
i ksiądz zaczął swojej robić
czułem jak wszyscy na mnie się patrzą i sobie tak myślałem kiedy to sie skończy
i nagle ni z pietruszki pojawiła mi się myśl
w tym momencie zobaczyłem czym obraziłem Boga poprzez moje uczynki, moje myśli
ale nie tylko zobaczyłem jak ludzie czym grzeszą kapłani też poprzez udzielanie komunii kobietom w spodniach i na stojąco , jedzą mięso w piątek ,plotkują nawet nie wiedza że grzeszą
po moim nawróceniu jak zacząłem się modlić to doznałem uczucia miłości Boga do ludzi
to przyszło podczas modlitwy poczułem że Bóg kocha wszystkich ludzi tych grzesznych ,chorych ,tych co się go wyrzekli on ich wszystkich kocha

przedtem było mi wszystko obojętne czy na stojąco czy klęcząco a spowiedź to raz do roku a teraz co 2 tygodnie
wiele się zmieniło w moim życiu nie czytam ani nie słucham muzyki świeckiej odrzuca mnie teraz czytam i słucham książki i muzyki religijnej

i teraz poświęcam sie modlitwie przynajmniej 2 lub 3 godz na moditwe

bo różaniec uzdrowił mię z depresji , myśli samobójczych i
i znowu poprosiłem Jezusa by zabrał mi lęk wysokości i zabrał go nie mam już
codziennie odmawiam egzorcyzmy i poświęcam się matce bożej


http://images.chomikuj.pl/button/antubis12.gif

Offline

 

#2 2011-04-02 20:42:52

 Salli

Zainteresowana Duszyczka

Skąd: Łomża
Zarejestrowany: 2011-03-29
Posty: 166
Punktów :   

Re: moje swiadectwo

to jest bardzo dobre i prawdziwe świadectwo, wiem co teraz czujesz ja miałam bardzo podobnie dzieki Bogu mam teraz co mam i mogę dalej żyć.

Offline

 

#3 2011-10-21 23:43:03

 jabluszek

Duszyczka

10108483
Zarejestrowany: 2011-10-16
Posty: 28
Punktów :   

Re: moje swiadectwo

Moje świadectwo doświadczenia Boga... Otóż do dziś jakoś ciężko mi pojąć, że Jezus chce, abym była Jego narzędziem...To jest ogromna tajemnica każdego powołanego i ciągłe dorastanie do coraz to nowych rzeczy. Od dzieciństwa chciałam być zakonnicą i byłam związana z siostrami de Notre Dame, które prowadzą u mnie wolontariat. Należałam do niego 6 lat i to na pewno sprawiło, że narodziło się we mnie pragnienie bycia dla innych. Oczywiście w okresie dorastania przechodziłam bardzo burzliwy czas odnajdowania się w świecie, ale Bóg stawiał na mojej drodze wspaniałych ludzi. Wobec rodziców byłam bardzo niewdzięczna, wypowiadałam dużo raniących słów. No i oczywiście myśl o powołaniu gdzieś się zmyła. Często jednak powracała, ale szczególnie w kościele, podczas duchowych uniesień. Bóg skrupulatnie pukał do mego serducha. Wciąż jednak nie myślałam na poważnie o poświęceniu się dla Boga, szybko myśli te znikały tak szybko, jak się pojawiły. Jednak od dzieciństwa fascynowało mnie życie świętością, chciałam cierpieć dla Jezusa. Podczas rekolekcji wielkopostnych w 1 klasie liceum zapisałam się do Ruchu Czystych Serc. Jest to wspaniałe doświadczenie, iż tylko praca nad czystością jest kluczem do szczęścia. Spotkania tego ruchu dały mi bardzo wiele: szczególnie, gdy zobaczyłam ludzi, którzy zasypiali w Panu tzn. po modlitwie o uzdrowienie zdawało się, że mdleli, lecz po jakimś czasie wstawali, często przewracali się na twardą posadzkę, ale nic im nie było gdy wstali, byli radośni, wielbili Boga. Moi znajomi tego doświadczyli, ja nie. Coś niesamowitego. Bóg naprawdę działał. Należę także do scholi szkolnej, która jest wspaniała. Siostra, która ją prowadzi, stała się dla mnie autorytetem, ukazała mi Boga swoją radością i spokojem. Podczas mszy św. na rozpoczęcie roku szkolnego wreszcie do mnie dotarło: powołanie to łaska. Szczególnie słowa księdza: Nie bójcie się odpowiedzieć tak Jezusowi! Dotarło to do mnie, mimo że od około 10 miesięcy miałam chłopaka. Zdecydowałam w tym samym dniu kroczyć tam, gdzie Pan mnie chce. Z chłopakiem zerwałam i wtedy okazało się że wraz z moją najlepszą przyjaciółką totalnie mnie wyśmiali i poniżyli...Oparcie znalazłam w rodzinie.Zrezygnowałam z miłości do człowieka, aby kochać Pana i Jemu móc oddać się całkowicie. Gdy stwierdziłam, ze zaufam Jezusowi, mnóstwo się zmieniło we mnie. Zaczęłam inaczej postrzegać świat, czuję na każdym kroku Jego obecność. Wiem, że nie jestem sama. Wiem, że o ile naprawdę On tego chce, to da również siły, aby przezwyciężyć trudności. To, co chyba najistotniejsze, to czuję ogromną radość, jakiej w życiu dotąd nie odczuwałam i ogromny pokój serca. Pan prowadzi mnie każdego dnia i pozwala wciąż odkrywać naszą wiarę, szczególnie przez Żywe Słowo, ale również Eucharystię. Wierzę, że nadal będzie mnie prowadził i za kilka miesięcy uda mi się wreszcie spełnić największe pragnienie- oddania się Jemu. Pomimo chwil zwątpień i wahań, postanowiłam, że zrobię wszystko by zawalczyć o tę Miłość, bo na prawdę warto! Wiem, że On chce mojego dobra, chce abym była dla ludzi. Wiem, ze muszę walczyć jeszcze jakiś czas zanim pójdę do zakonu, ale aby zdobyć coś wielkiego, trzeba dużo wysiłku... Ufam Ci Panie!

Offline

 

#4 2011-10-22 19:42:32

Ania

Zainteresowana Duszyczka

5743150
Zarejestrowany: 2010-11-14
Posty: 187
Punktów :   

Re: moje swiadectwo

Chwała Panu!


Nie sztuka powiedzieć: "Jestem!". Trzeba jeszcze być.

Offline

 

#5 2011-10-24 22:38:53

 siostraHiacynta

Moderator

2703753
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2010-11-08
Posty: 260
Punktów :   
WWW

Re: moje swiadectwo

Piękne świadectwo Aniu:) Cieszy serce i napawa nadzieją na piękne jutro dla Kościoła, który budujesz i jako młoda dziewczyna wiele możesz wnieść do niego dobra i entuzjazmu


"Najświętsza Duszo Chrystusowa żyj w nas"

Offline

 

#6 2011-12-21 09:01:32

Paula

Duszyczka

1991267
Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 11
Punktów :   

Re: moje swiadectwo

Od początku życia określam siebie mianem chrześcijanina. Nigdy nie chciałam, aby Bóg, któremu wierzę był Bogiem przypadkowym. Moja wiara jest w pełni świadoma, pochodząca z dobrowolnego wyboru. Był czas, w którym moje poszukiwania były bardzo intensywne. Nie chciałam wierzyć w taki wizerunek Boga jaki przedstawili mi rodzice. Szukałam Boga i Jego prawdziwego oblicza. Nie wiedziałam jaki On jest, czy czegoś ode mnie oczekuje i w jakim stopniu jest w stanie zaspokoić moje potrzeby i pragnienia, w jakiej religii odnajdę Jego prawdziwe oblicze. Szukałam długo i intensywnie zadając wiele pytań i oczekując obiektywnych odpowiedzi. Był to trudny, choć wspaniały czas, w którym poznałam wielu wybitnych teologów, ateistów i przedstawicieli różnych, wcześniej abstrakcyjnych dla mnie wyznań religijnych. Ten czas dał mi dużo do myślenia, ale utwierdziłam się w przekonaniu, że to, czego nauczyli mnie rodzice było cenną lekcją życia. Od wielu lat wyznaję wiarę w trójjedynego Boga, którego daje mi wspólnota Kościoła katolickiego.
Dlaczego akuratnie ten jeden Bóg? Po co mi wspólnota? Dlaczego wierzę? Dlaczego jest to taka przestrzeń mojego życia, bez której żaden dzień nie miałby dla mnie sensu?
Może dlatego, że religia daje mi bezpieczeństwo, wspólnotę, prawo, które mnie nie ogranicza, nie wyklucza ani nie krytykuje mojej tożsamości (jedynie ją weryfikuje), pozostawia czystość myśli i sumienia. Ale czy to na dłuższą metę wystarczy, aby oddać swoje życie bytowi, którego istnienia nie da się wytłumaczyć za pomocą rozumu? W tym momencie dochodzimy do pojęcia doświadczania Boga w życiu konkretnego człowieka, do doświadczenia duchowego. Bóg w życiu człowieka jest i trwa nieustannie. To właśnie On wyznacza ścieżki, po których pozwala mi przyjść do Siebie. Jednak nie pozostawia mnie samej, ale pozwala kroczyć za konkretną Osobą, która zostawia ślady na pisku, a ja mogę po nich zmierzać do celu. Są one niepowtarzalne, przygotowane specjalnie dla mnie, bo tylu ilu jest ludzi tyle dróg do Boga. W Jego oczach jestem zawsze pierwsza, a zarazem ostatnia.
Jak mówi Pismo Święte wiara jest łaską,  darem dla człowieka. Ten, jak i każdy inny dar można przyjąć lub odrzucić. Człowiek jest wolny i do niczego nie przymuszony. Jeśli powie jak Maryja „fiat” Bogu, to nie może jeszcze nazwać siebie człowiekiem wiary. Wiara stawia przed każdym pewne wyzwania jak również wymagania, chociażby pielęgnowanie łaski, docenienie jej wartości i znaczenia w  życiu.
Idąc dalej wiara rodzi się ze słuchania. Nie można wierzyć jedynie przez pryzmat rozumu, bo wiedzy w końcu zabraknie, jak mówi Pismo. Człowiek, przez zadawanie sobie pytań, znajdzie się w punkcie, gdzie stanie w miejscu i powie: nie wiem jak to wytłumaczyć. Zostanie ze swoją bezradnością, w zaułku samotności i ograniczoności. W tym momencie musi zaufać Bogu, znaleźć oparcie w Jego doświadczeniu.
Świadectwo dziewczyny, która mówi o swoim życiu i tak zwanych zbiegach okoliczności może nam to dobrze zobrazować. Młody człowiek często kryje głęboko w sobie pragnienia lub lęki, do których sam przed sobą boi się przyznać. Jeżeli w tym momencie pozwoli wkroczyć Bogu w swoje życie, On zacznie czynić cuda.
Monika jest odpowiedzialną członkinią  wspólnoty Oazy Ruchu Światło - Życie. Pełni tą funkcję od kilku lat. Jakiś czas temu przeszło jej przez myśl, że nie potrafi w pełni zaangażować się w potrzeby wspólnoty i że warto byłoby zrezygnować z tej funkcji i ustąpić miejsca bardziej kompetentnej osobie. Rozmawiała o tym z moderatorem i  usłyszała z jego ust, słowa Jezusa skierowane do Szymona „nie bój się odtąd ludzi będziesz łowił” (Łk 5, 10). Puściła te słowa w zapomnienie. Podczas podsumowania Seminarium Wiary w czasie modlitwy wstawienniczej usłyszała te same słowa. Dzięki temu wciąż pełni posługę we wspólnocie, co więcej, jest bardziej wrażliwa na potrzeby i oczekiwania każdego członka wspólnoty. Czy to tylko zbieg okoliczności? Możliwe…
Pan bardzo często mówi do człowieka przez swoje Słowo. W życiu chrześcijanina na pierwszym miejscu w hierarchii wartości powinien stać Bóg. Ja uważając siebie za przykładnego katolika byłam przekonana, że tak właśnie jest i w moim życiu. Będąc na rekolekcjach w ubiegłym roku, pierwszego dnia przeczytałam słowo, że Bóg kocha mnie miłością zazdrosną (Iz 9, 6). Nic mi to wtedy nie mówiło więc patrząc daleko przed siebie, z podniesioną głową poszłam dalej. Następnego dnia kapłan prowadzący rekolekcje użył tego samego wersetu w trochę innym, ale równie dosadnym kontekście, co zwróciło jedynie na krótką chwilę moją uwagę. Potem jedna z sióstr zapytała mnie jaką wartość ma dla mnie wspinaczka i czy tą dziedzinę mojego życia byłabym w stanie oddać Bogu, zrobić miejsce właśnie dla Niego. Nie potrafiłam sobie wyobrazić życia bez sportu, nie umiałam odpowiedzieć na postawione wcześniej pytanie. Podsumowując czas rekolekcji mogłyśmy doświadczyć modlitwy wstawienniczej. I tego właśnie wieczoru po raz kolejny usłyszałam to słowo od osoby, którą pierwszy raz w życiu spotkałam tamtej nocy. W jednej chwili uświadomiłam sobie, że rozpatruje swoje życie na dwóch płaszczyznach. Jedną dostępną, a drugą niedostępną Bogu. Po powrocie do domu nie miało to już dla mnie większego znaczenia.
Piątek, dzień jak każdy inny. Wstając z łóżka myślałam tylko o tym, kiedy do niego wrócę. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że właśnie ten dzień zmieni całe moje życie, począwszy od postrzegania siebie i  otaczającego mnie świata. Podczas treningu miałam wypadek. Lekarze nie dali mi nawet nadziei, że wrócę w pełni do zdrowia, nie wspominając nawet o powrocie do treningów. Całe życie stanęło mi przed oczami bo wspinaczka była całym moim światem.  Nie chciałam chodzić na rehabilitację, ćwiczyć, spotykać się z rówieśnikami, utrzymywać kontaktu ze światem. Po trzech tygodniach poszłam pierwszy raz na ściankę, zaczęłam się wspinać i tak jest do dzisiaj. Może to był przypadek. Lekarze nadal uważają, że jest to nie możliwe. Był to dla mnie czas trudny, ale nie bezowocny. Zaczęłam inaczej wartościować różne dziedziny swojego życia, nie oddzielając wiary od codzienności. To właśnie Bóg stanął na pierwszym miejscu. Choć nie jest łatwo, każdego dnia walczę o to, aby tak było. Czy to tylko zbieg okoliczności? Możliwe…
Nie zawsze jednak jest tak dobrze, nie zawsze wszystko kręci się wokół mnie i jest po mojej myśli. Przychodzi także czas próby, czas stanięcia w prawdzie przed samym sobą. Jest to chwila, gdy pozostaje sama i mam wrażenie, że właśnie w tak trudnym czasie, Boga przy mnie nie ma. Przychodzi czas pustyni. To czas, w którym człowiek przestaje wierzyć we własne siły i możliwości, gdzie nie przydają się żadne sposoby czy techniki modlitwy. To wszystko może stać się jedynie bożkiem. Jest to czas trwania w swojej bezsilności, której Bóg pozwala doświadczyć. Na pustyni człowiek zagubiony jest w swojej samotności. Zaczyna dostrzegać niespełnione potrzeby  i zaniedbane wartości. Zaczyna tracić grunt pod nogami, wydarzenia w życiu przestają mieć sens, przychodzi cierpienie. Należy zachować trzeźwość umysłu i świadomość pokusy powrotu do miejsca, z którego się wyszło. Czas pustyni jest czasem łaski, który dany jest człowiekowi do wzrostu jego wiary, do poznania siebie z innej perspektywy. Dlatego pomimo przeciwności trzeba walczyć z chęcią powrotu do punktu wyjścia. Cały ten czas jest próbą wiary, w której Bóg interweniuje w ostatniej chwili przed jej utratą. Nie zawsze należy pytać dlaczego tak jest, ale po prostu trwać. Zaakceptować siebie i takiego oddać Bogu.
Dlaczego pustynia jest łaską?
Dlatego, że leczy z fałszywych wyobrażeń o Bogu. Kiedy przestaję pragnąć dóbr materialnych, zaczynam odczuwać pragnienie dóbr duchowych. To czas gdy Bóg „przerabia” ze mną swoje prawdziwe oblicze. Jest to czas łaski dlatego, że na pustyni nie jestem już herosem, tam zaczynam się bać i wychodzą na jaw wszystkie moje lęki. Pustynia jest łaską, ponieważ pokazuje cały mój brak ubóstwa w  życiu duchowym. I wreszcie jest łaską, bo tam dochodzi do zawierzenia Osobie, konkretnej Osobie. Wiara nie jest jakimś przeżyciem intelektualnym, wiara nie jest czymś ogólnym, ale to jest konkretny wymiar mojego życia.
Boga doświadczam każdego dnia od momentu, gdy otwieram oczy, do chwili schyłku mojej pracy, potem do następnego poranka. Jest to coś, co wypełnia całą przestrzeń mojego życia. Jest tym co daje mi bezpieczeństwo, nadzieję, miłość. Nie jest to równoznaczne z samowystarczalnością względem świata. Wręcz przeciwnie, każdego dnia uczę się pokory, uległości, miłości bliźniego, ale również stanowczości i zdecydowania. Wiem czego tak naprawdę oczekuję, pragnę i do czego dążę.
Każdego dnia na nowo wybieram Chrystusa, prawdę o Nim, Jego naukę i Prawo miłości. Może nie jest to najnowszy trend XXI wieku, ale odnajduję w Nim pokój serca, życie w zgodzie z własną naturą, która wyznacza mi również ramy kultury osobistej. Człowiek nie może być panem swojego świata. Zawsze będzie wybierał z niego to co łatwe, proste i z pozoru przyjemne. Chrześcijaństwo patrzy w przyszłość. Jest perspektywą, radością przeciętnego człowieka z każdej chwili i w każdej dziedzinie życia. Nie jest to wiara ludzi skrajności. Jest to wiara ludzi miłości.

Offline

 

#7 2011-12-21 09:32:35

kleryczek_madzia

Duszyczka

Zarejestrowany: 2011-12-05
Posty: 17
Punktów :   

Re: moje swiadectwo

Chwała Panu! Alleluja!

Dzięki Paula za świadectwo. Niech dobry Bóg Cię prowadzi.
Pamiętam w modltwie.

Offline

 

#8 2011-12-26 23:48:14

 jabluszek

Duszyczka

10108483
Zarejestrowany: 2011-10-16
Posty: 28
Punktów :   

Re: moje swiadectwo

Dziękuję za to świadectwo, bardzo mnie ubogaciło szczególnie to, co napisałaś o pustyni, bo czytając to, czułam się bezsilna...

Offline

 

#9 2011-12-27 10:01:38

 siostraHiacynta

Moderator

2703753
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2010-11-08
Posty: 260
Punktów :   
WWW

Re: moje swiadectwo

Paula...chylę przed Tobą czoło...dzięki za piękne słowa:)


"Najświętsza Duszo Chrystusowa żyj w nas"

Offline

 

#10 2011-12-27 19:52:01

 jabluszek

Duszyczka

10108483
Zarejestrowany: 2011-10-16
Posty: 28
Punktów :   

Re: moje swiadectwo

Że też chciało Ci się tyle pisać w ogóle, podziw

Offline

 

#11 2011-12-27 22:14:52

Ania

Zainteresowana Duszyczka

5743150
Zarejestrowany: 2010-11-14
Posty: 187
Punktów :   

Re: moje swiadectwo

Chwała Panu!

dziękuję. pewien fragment dotknął mnie szczególnie.


Nie sztuka powiedzieć: "Jestem!". Trzeba jeszcze być.

Offline

 

#12 2012-02-15 21:51:44

Paula

Duszyczka

1991267
Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 11
Punktów :   

Re: moje swiadectwo

Wiecie co jest w tym wszystkim wspaniałe? To, że podobnymi przykładami, każdy z nas może sypać jak z rękawa, ale nie każdego stać na to, aby stanąć w prawdzie przed sobą i zobaczyć Boga w codzienności, a nie jako Tego, który jest "Bogiem na specjalne okazje", gdy jest dobrze lub źle, od kolokwium do egzaminu.
Nie chodzi tu o podkreślenie niczyjej wspaniałości bo tak ową należałoby szukać ze świecą w biały dzień, ale o to, aby zrobić coś dla siebie i popatrzeć na swoje życie z dystansu i w miarę obiektywnie...
Nie będę ukrywać, że poprzedni mój post jest schematem mojej pracy zaliczeniowej. Jeszcze miesiąc temu uważałam to za głupotę, ale teraz myślę, że była to jedna z tych dobrych lekcji życia.

Offline

 
"Powiadają, że na szczytach gór bliżej do Ciebie, a ja wiem, że i w dolinie Gehenny Jesteś tak samo blisko..."

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.pndc.pun.pl